ExtraORDERnary Michał - liczy się wszechstronność

ExtraORDERnary Michał - liczy się wszechstronność

Order Group | | Zaktualizowano | 6 min czytania

W skrócie

Kiedy ktoś przychodzi do pracy w Order Group, na jego zawodowej drodze pojawią się bardzo różne projekty. Nie mamy dwóch dużych, identycznych projektów - to się po prostu nie zdarza. Istotą tego, co robimy, jest niepowtarzalność.

Kiedy ktoś przychodzi do nas do pracy, na jego zawodowej drodze pojawią się bardzo różne projekty. Zrobiliśmy ich wiele, ale nie zdarza się, żeby dwa były choć trochę do siebie podobne. Istotą tego, co robimy, jest niepowtarzalność. - mówi Michał Dżaman, współzałożyciel Order Group.

Michał lubi, kiedy wyzwania się nie kończą. A najlepsze są te, które zamieniają się w działające rozwiązania. To podejście było jego główną motywacją, żeby razem z grupą przyjaciół założyć i prowadzić firmę. I tak właśnie Order Group działa już od ponad ośmiu lat.

Wiele wcieleń, jedno Order Group

Eventy, muzyka, technologia - w Order Group wszystko to się łączy. Kilku innych założycieli działało w klubie Stodoła, a Michał z kolei kochał muzykę.

- Od 15. roku życia przez wiele lat grałem w kapelach skatepunkowych i hardcore'owych. Pierwszy zespół założyliśmy w liceum i graliśmy, dopóki wszyscy nie wyjechaliśmy na studia do Warszawy. Tam zaczęła się kolejna przygoda, bo dołączyłem do Fast Forward. To był inny poziom. Zespół regularnie koncertował, a najbardziej zapamiętałem występ przed amerykańskim H2O w Progresji. Niestety ten etap musiał się skończyć - praca i studia pochłonęły mnie całkowicie. To doświadczenie nauczyło mnie jednak, że pogoń za pasją to klucz do wielkich rzeczy.

Michał znał pozostałych współzałożycieli ze studiów, bezpośrednio albo przez znajomych. Na ostatnim roku przyszedł czas na decyzję o założeniu Order Group.

Początki firmy

- Początki były dość trudne i burzliwe. To był mój ostatni rok studiów. Zakładanie firmy zderzyło się z pisaniem pracy magisterskiej, przez co w moim przypadku obrona przesunęła się o rok - ale było warto.

Order Group, jak pisaliśmy w historii Maćka Sułka z serii ExtraORDERnary, powstało pewnego popołudnia, kiedy Michał i Maciek grali w strzelankę, a Paweł Zieliński przerwał im i zaproponował założenie firmy. Zgodzili się dla świętego spokoju i żeby móc dalej grać. Czy żałują? Chyba nie. Lepszego momentu na start właściwie by nie było. Mieli mnóstwo entuzjazmu i świetny zespół. Michał i pozostali założyciele czuli, że wyjdzie z tego coś wielkiego.

- Jestem developerem z wykształcenia i z pasji. Wszystkiego, co wiąże się z prowadzeniem firmy i zarządzaniem zespołem, musiałem się nauczyć, ale było warto. Kocham swoją pracę.

Na początku firma miała być grupą kilku marek działających pod wspólną nazwą Order Group. Z czasem pomysł z markami się zdezaktualizował i dziś firma działa jako jeden podmiot, który dostarcza oprogramowanie tworzone na zamówienie.

Liczy się wszechstronność

- Moja rola w organizacji zawsze była trochę pomieszana. Z całej naszej piątki jest najmniej określona. Jestem po trochu Tech Leadem, DevOpsem, analitykiem i Senior Developerem.

Na pierwszym etapie rozwoju firmy projekty jako tech lead manager prowadził tylko Maciek Sułek. Michał był wtedy developerem, a potem sam zaczął prowadzić projekty, korzystając z doświadczenia Maćka. W czasie tej rozmowy Michał pracował jako Full-stack Developer/Analyst, a także jako co-CTO, wspierając Maćka (dziś jest naszym Co-founder & Head of Backend).

- Na samym początku zajmowałem się głównie back-endem, bo w nim miałem największe doświadczenie. W miarę rozwoju firmy musiałem wziąć na siebie także testowanie oprogramowania, architekturę i DevOps. Teraz prowadzę też projekty od strony technicznej - w pewnym momencie w to wszedłem.

Ulubione projekty? Wszystkie, które były wyzwaniem

-Najbardziej napędzają mnie złożone wyzwania, które da się poprowadzić od początku do końca, aż do rozwiązania. Za każdym razem, gdy mieliśmy duże wyzwanie, które na początku wydawało się niewykonalne, a mimo to udało się je dowieźć, satysfakcja była bezcenna. Po co w ogóle cała ta praca, jeśli efekt ma trafić do szuflady? Największa satysfakcja przychodzi wtedy, gdy możesz coś rozwiązać albo usprawnić od początku do końca, a potem widzisz efekty i to, jak wpływa to na prawdziwe problemy.

Przy których projektach Michał bawił się najlepiej? Przyjrzyjmy się trzem najciekawszym przykładom.

Ticket Club

Ticket Club był pierwszym projektem z poważnymi wyzwaniami DevOps. Cel był ciekawy: stworzyć skalowalny serwis do sprzedaży biletów, który wytrzyma ogromny ruch i pozostanie dostępny dla użytkowników. Pierwszą próbą była sprzedaż biletów na koncert Lany Del Rey, kiedy mnóstwo osób chciało kupić bilety, zanim się skończą. I... serwis zdał egzamin.

- To był sukces, bez dwóch zdań. Choć dopracowanie rozwiązania zajęło nam sporo czasu. Oprócz back-endu odpowiadałem za taką konfigurację, żeby system obsłużył tysiące równoczesnych użytkowników. Udało się. Strona nie padła. To był przełomowy moment - pod względem zasięgu i rozpoznawalności marki Order Group.

ATOS

Kolejnym świetnym i wymagającym projektem był ATOS, IoT dla lotnictwa.

Order Group już go nie rozwija, ale to, co wtedy zbudowaliśmy i skonfigurowaliśmy, wciąż działa na lotnisku.

- Odpowiadałem za przygotowanie architektury systemu tak, żeby działał w pełni niezależnie od ewentualnej awarii - dzięki redundancji i klastrowaniu. Jeśli padł jeden z serwerów w klastrze, na którym działa aplikacja wspierająca lądowanie w warunkach ograniczonej widoczności, jego rolę przejmował inny i aplikacja pozostawała dostępna. Była to więc ochrona przed awariami zarówno na poziomie sprzętu, jak i oprogramowania - duże wyzwanie, z którym poradziliśmy sobie bardzo dobrze, zwłaszcza że od tego systemu zależy bezpieczeństwo ludzi.

Spacestor

Był też projekt serwisu dla Spacestor, londyńskiego producenta mebli. Stworzyliśmy oprogramowanie, które pozwala płynnie przejść od projektu mebla na zamówienie, przez wycenę, aż do produkcji. Produkt dosłownie trafia z wygenerowanego projektu 3D szafki do salonu klienta.

- Zaczęliśmy tu od drobiazgu, jednej czy dwóch funkcji, ale stale rozszerzaliśmy możliwości w ramach projektu i w efekcie powstało rozbudowane rozwiązanie end-to-end.

Przyszłość oprogramowania na zamówienie

- Naprawdę lubimy projekty na zamówienie, które rozwiązują złożone problemy. Zawsze szukamy wyzwań i dzięki temu projekty są ciekawe. Dla mnie to największa wartość. Żaden z naszych projektów nie jest prosty.

Jaka przyszłość czeka projekty na zamówienie w erze rozwiązań SaaS? Według Michała - obiecująca.

-Klienci zwykle przychodzą do nas z problemami, których nie da się rozwiązać od ręki. Naszą rolą jako partnera technologicznego jest znaleźć i zbudować skuteczne rozwiązanie od A do Z. Zawsze robimy to zgodnie z konkretnymi procesami biznesowymi klienta. W rozwiązaniach masowych jest to prawie zawsze niemożliwe. Dlatego nasze podejście jest wyjątkowe i trwałe. Nie sądzę, żeby zapotrzebowanie na rozwiązania szyte na miarę zniknęło, bo wciąż jest wiele problemów, które trzeba rozwiązywać właśnie w ten sposób.

Dzielenie się wiedzą - meetupy Order Group

Udane rozwiązania na zamówienie to powód do dumy. Dlatego dzieliliśmy się doświadczeniami i case studies na spotkaniach developerów i konferencjach. W pandemii niestety to zwolniło, ale wkrótce wrócimy do regularnych wydarzeń, na których dzielimy się wiedzą. Szczególnie cieszy nas, że w ten sposób przyciągamy do firmy wielu wartościowych ludzi (jeśli jesteś jednym z nich, zajrzyj na stronę Kariera).

Jednym z pierwszych prelegentów na naszych meetupach był Michał. Dzięki swojemu zróżnicowanemu doświadczeniu okazał się świetnym prezenterem, choć, jak sam mówi, nie przepada za wystąpieniami publicznymi.

- Nie lubię prowadzić prezentacji. Ale traktuję to jako wyzwanie. Walczę z perfekcjonizmem - chciałbym w ograniczonym czasie przekazać jak najwięcej wiedzy i doświadczenia, więc zawsze muszę dokładnie zaplanować prezentację. Zawsze się męczę, żeby była pełna wartościowych informacji, a jednocześnie na tyle krótka, żeby nie stracić uwagi słuchaczy. W końcu zawsze wychodzi bardzo dobrze.

Meetupy i nasze inne wystąpienia konferencyjne okazały się merytoryczne i inspirujące, więc dzięki nim udało nam się przyciągnąć do Order Group kilku świetnych, samodzielnych developerów. A samodzielność i branie odpowiedzialności to cechy, które są dla nas szczególnie ważne.

Odpowiedzialność - podstawa dla developerów

Dążymy do tego, żeby zespoły były samodzielne. Od kiedy pojawił się Agile, niezależność developerów i ich wpływ na decyzje bardzo wzrosły. Order Group chce dawać ludziom projekty, które wymagają tworzenia nowych, ciekawych funkcji, a nie tylko utrzymania, wsparcia i grzebania w bugach.

- Chcemy, żeby zespoły same rozwiązywały problemy. Odpowiedzialność po stronie ludzi, którzy tworzą oprogramowanie, to świetna okazja do rozwoju. Dlatego wolimy dzielić się wiedzą, niż dawać developerom wytyczne. Cenimy ich inicjatywę i docelowo chcemy, żeby to oni podejmowali najważniejsze decyzje w swoich projektach. Widok samodzielnych zespołów, które same rozwiązują problemy i dowożą świetne rozwiązania, jest zdecydowanie wart wysiłku.

To koniec artykułu, ale nikt nie powiedział, że nie możesz czytać dalej - wejdź na bloga i wybierz kolejny artykuł o ciekawej technologii albo inspirujących ludziach.

Pracuj z pasjonatami projektów!

Zobacz nasze oferty pracy

Ustawienia dostępności

Rozmiar tekstu

100%