ExtraORDERnary Paweł - po prostu robię to, co do mnie pasuje
Paweł Ciepliński, programowanie front-end i prowadzenie zespołu | | Zaktualizowano | 5 min czytania
W skrócie
Management 3.0 to podejście, które mocno zmienia to, jak organizacje traktują relacje, budowanie zespołów, a zwłaszcza przywództwo. Zamiast klasycznego stylu odgórnego, często autorytarnego, liderzy przyjmują rolę wspierającą. Skupiają się na dobrostanie członków zespołu i na stworzeniu im jak najlepszych warunków do osiągania sukcesów. Tak zwane przywództwo służebne (servant leadership) może się wydawać trudne, a nawet sprzeczne z intuicją menedżerom, którzy pracowali w bardziej tradycyjnych organizacjach. W przypadku Pawła Ciepłińskiego przyszło zupełnie naturalnie. W najnowszym odcinku ExtraORDERnary Paweł opowiada, jak został liderem, co ta rola dla niego znaczy i jak odnalazł swoje miejsce w Order Group.
Jak po raz pierwszy zostałeś team leaderem?
Odkąd pamiętam, dobrze czułem się wśród nowych ludzi i w nowych miejscach, co świetnie przełożyło się na pracę programisty.
W pierwszej pracy w branży software'owej byłem w dość małym zespole, liczącym 10-15 osób. W tym czasie zostałem prawą ręką właściciela firmy, a przy tym pełniłem obowiązki project managera, front-end developera, a nawet projektanta.
Było dość chaotycznie, ale to i tak było bardzo cenne doświadczenie.
Ale jeszcze zanim formalnie objąłem rolę lidera, zawsze byłem graczem zespołowym i sprawnie się komunikowałem, dobrze rozumiejąc różne osobowości i dynamikę grupy. Zarówno prywatnie, jak i zawodowo stałem się osobą, której ludzie ufają i do której zwracają się o pomoc, gdy czegoś potrzebują.
W pewnym momencie, jeszcze przed pracą w IT, to połączenie umiejętności i cech sprawiło nawet, że zostałem korepetytorem.
W końcu, pod koniec 2017 roku, zaproponowano mi stałą rolę team leadera i nie wahałem się ani chwili. Od razu wiedziałem, że to coś, w czym się odnajdę.
Jakie umiejętności wyróżniają dobrego team leadera?
Nie ma uniwersalnej instrukcji dobrego przywództwa. To, co ja uważam za dobre przywództwo, na pewno nie sprawdziłoby się w hierarchicznej strukturze korporacyjnej.
Uczciwie trzeba też powiedzieć, że według tych starszych podejść część moich mocnych stron i cech osobistych pewnie nie czyniłaby mnie dobrym liderem. Ale w nowoczesnej organizacji, która kieruje się zasadami Management 3.0 i przywództwa służebnego, pasuję jak ulał.
Jeśli więc pytasz, co czyni dobrego lidera, powiedziałbym, że w dużej mierze dostępność. Robię, co mogę, żeby zachęcać do rozmów i sprawić, by były jak najbardziej swobodne i rzeczowe. W końcu od tego wszystko się zaczyna. Kiedy członkowie zespołu mogą swobodnie rozmawiać, omawiamy wszystkie ważne sprawy i szybko znajdujemy rozwiązania.
Kolejnym ważnym elementem jest moje ogólne podejście do pracy. Staram się wydobywać z ludzi to, co najlepsze, ale pilnuję też, żeby robili to, co jest najlepsze dla nich. Nie wyobrażam sobie tego bez zdrowej równowagi między pracą a życiem prywatnym i zasady zero stresu.
I wreszcie jest coś, czego raczej nie znajdziesz w podręcznikach Management 3.0. Myślę, że dobrym liderem czyni mnie to, że po prostu doceniam życie i ludzi. Szczerze cieszy mnie moja rola i dobrze się czuję, kiedy inni czują się dobrze.
I myślę, że to kolejna cecha, która sprawia, że pasuję do takiego typu przywództwa, a pewnie dyskwalifikowałaby mnie jako tradycyjnego menedżera, od którego oczekiwano by podejścia w stylu oficera wojskowego.
Jak ważne jest to, że Twój naturalny styl przywództwa pasuje do kultury organizacyjnej Order Group?
Na pewno dobrze do siebie pasujemy. Bycie tu programistą i team leaderem oznacza, że po prostu robię to, co do mnie pasuje. Moja rola zawodowa jest przedłużeniem tego, kim jestem, i trudno o lepsze uczucie.
Dużą wartość widzę też w tym, że wszystko to wciąż traktujemy jako proces. Co kilka tygodni rozmawiamy o tym, jak to podejście sprawdza się w każdym zespole i co możemy poprawić. A przede wszystkim dbamy o to, żeby każdy w tej roli wiedział, z czym się ona wiąże, i dobrze się w niej czuł.
W niektórych moich poprzednich firmach team leaderów wybierano zwykle ze względu na wiedzę techniczną i doświadczenie. To zawsze jest ważne, ale nigdy nie wystarcza, żeby być dobrym liderem. Zresztą część tych specjalistów wcale nie chciała zostać liderami, tylko czuła, że to konieczny krok w karierze.
Jak udało Ci się jak najlepiej sprawdzać jako team leader w pracy zdalnej?
Ta zmiana nie była łatwa, nawet na poziomie osobistym. Dla kogoś, kto najlepiej czuje się wśród ludzi, siedzenie samemu w pokoju było ogromną różnicą.
Udało mi się jednak to przejść i znaleźć nowe sposoby komunikowania się z zespołem i budowania relacji online. Teraz pracuję zdalnie i nie czuję, żeby to był problem.
A kiedy spotykamy się kilka razy w roku przy specjalnych okazjach albo na workation, jest jeszcze lepiej.
Zwłaszcza workation potrafi zdziałać cuda. To idealne warunki, żeby zacieśnić już istniejące relacje, ale może jeszcze ważniejsze, żeby wyjść do innych zespołów i poznać ludzi, z którymi nie pracowało się dotąd blisko.
Jak łączysz rolę team leadera i specjalisty?
Przywództwo służebne wymaga od lidera pewnej obecności. Muszę być dostępny i dbać o to, żeby ludzie wiedzieli, że jestem tu, by im pomagać. Oczywiście nie oznacza to rozwiązywania wszystkich problemów samemu. To raczej rozsądne wsparcie.
Mam szczęście, bo naprawdę lubię pracować z ludźmi, uczyć ich i pomagać im rozwiązywać zarówno problemy techniczne, jak i inne zawodowe.
Nie każdy to ma. Pracowałem z fenomenalnymi specjalistami, którym po prostu brakowało chęci albo umiejętności, żeby przekazywać wiedzę mniej doświadczonym kolegom.
Jakie są Twoje największe wyzwania jako team leadera?
Jako ekstrawertyk z grupą introwertyków w zespole mam osobiste wyzwanie: dać zespołowi całą przestrzeń potrzebną do tego, żeby czuł się swobodnie i pracował sprawnie, a jednocześnie utrzymać wzajemne zrozumienie i dobrego ducha zespołu. Znalezienie tej równowagi to niełatwe zadanie.
Poza tym właściwie niewiele. Z radością mogę powiedzieć, że mam w zespole świetnych ludzi i nigdy nie mieliśmy poważnych problemów.
Jak podsumowałbyś swoje doświadczenia w Order Group?
Naprawdę cieszę się, że tu jestem, i muszę przyznać, że już sam początek wiele mi powiedział.
Dołączyłem do zespołu w lipcu 2022 roku i zaledwie kilka tygodni po rozpoczęciu pracy musiałem na kilka tygodni trafić do szpitala. Jak możesz sobie wyobrazić, w pierwszych tygodniach w nowej pracy nie czułem się z tym najlepiej.
Ale reakcja całego zespołu była wspaniała. Wszyscy - od HR po wszystkich współzałożycieli - zapewniali mnie, że mam się niczym nie martwić i skupić na zdrowiu. Byłem za to wdzięczny, ale co ważniejsze, od razu zrozumiałem, jaki to zespół, i nabrałem pewności, że jestem w dobrym towarzystwie.
Doceniam też to, że mogę tu być takim liderem, jakim chcę być. Brak tradycyjnej hierarchii i przywództwo służebne przychodzą mi naturalnie, więc po prostu jestem sobą.
Komu poleciłbyś dołączenie do zespołu?
Zaraz po dołączeniu do zespołu miałem te problemy zdrowotne i od razu poczułem prawdziwą troskę ludzi wokół mnie.
To poczucie zostało. Po ponad roku tutaj mogę powiedzieć, że Order Group to idealne miejsce dla ludzi, którzy chcą pracować w atmosferze wzajemnego szacunku i troski, bez tradycyjnej hierarchii.
Kolejna ważna sprawa to zdrowe podejście do równowagi między pracą a życiem prywatnym. Dbamy o to, żeby jakość naszej pracy zawsze była najwyższa, ale nigdy kosztem czyjegoś życia prywatnego. Dlatego poleciłbym pracę tutaj każdemu, kto ma podobne podejście.
Pomóż nam tworzyć ten extraORDERnary zespół i wyślij nam swoje CV.
Czekamy na Ciebie!